Brudne gary

O czeluści!
Nie odkryta i nie tknięta człowieczą ręką.
Zlituj się nad biednym śmiertelnikiem
I wybaw od cierpień.
Daj wytchnienie od swej brzydoty.
Uchowaj od znużenia.

Słowami tego błagalnego utwory (zresztą mojej produkcji :D) mogłabym wyłożyć sobie drogę do tego…

Tak. Dzisiejszy wpis jest sponsorowany przez mój zapełniony zlew… Masa talerzyków, kubeczków, noży, garnków i innych rzeczy, które teoretycznie, mogą się w nim znaleźć, ale nie zawsze powinny.

Sprzątanie nie jest dla mnie problemem. Szczerze mówiąc większość czynności związanych z tym tematem nawet mnie relaksuje. Ale nie zmywanie. Ono jest na pierwszym miejscu paskudnych obowiązków.

Za każdym razem, jak tylko opróżnię jaskinię brudów obiecuję sobie, że będę zmywać na bieżąco, że nawet jedną łyżeczkę umyję. I co? I nic. Zbieram stos, a potem zmuszam się do wzięcia zmywaka do ręki i odkręcenia wody. Trzeba, to trzeba. Bo każdy dokłada, ale nikt nie wybawi mnie z opresji. Jestem pozostawiona ze swoim odwiecznym wrogiem. 😁

Niestety w mojej kuchni nie ma miejsca na magiczne urządzenie, jakim jest zmywarka, ale obiecałam sobie, że to będzie pierwszy sprzęt zakupiony przeze mnie do nowej kuchni. Nawet nie wiecie jak wielką radość sprawi mi pakowani do niej brudnych garów. Ale wróćmy do konkretów.

Bardzo lubię widok swojego pustego zlewu. Serio. Ciepło na sercu się robi. Ale tylko na chwilkę, bo niedługo po opróżnieniu znowu się zapełnia. Pewnie niektórzy z Was zastanawiają się czemu wrzucam tu zdjęcie, takie jak na początku wpisu. Jak się nie wstydzę? A no właśnie się nie wstydzę. 😁 Chyba każdy z nas ma w domu miejsce wstydu. Szufladę, półkę albo krzesło. Jakiś mebel czy sprzęt, który jest zarzucony czymś, czego nie chce się nam sprzątnąć lub odłożyć na miejsce. Moim zdaniem idealne przestrzenie istnieją tylko na Instagramie. I może niech tam pozostaną, bo gdzie toczy się życie, tam jest rozgardiasz, mniejszy lub większy.

Wracając do brudnych garów, przez lata męczenia się na zlewem stworzyłam ich klasyfikację. Oto ona:

1. Gary umiarkowanie zabrudzone. (np. talerze po kanapkach,gary po gotowaniu makaronu)
2. Gary czyste, przypadkowo włożone do zlewu.
3. Gary dramaty. (np. po przypalonej owsiance!)
4. Gary wkładane-wyciągane. (serio takie istnieją. Wiem! To przerażające)

Jak sami możecie się domyślić trójeczka jest najgorsza i w moim przypadku często odkładana na później. Ech, żeby mi się chciało, tak jak mi się nie chce. Ale w końcu przychodzi chwila, w której zaczyna brakować garnków i trzeba wziąć się do roboty. A wtedy cieszy już tylko taki widok…

I taki. Choć on już nie jest taki pozytywny, świetnie przedstawia moje nastawienie do tematu.

Wy lubicie wszystkie obowiązki domowe? Sprzątacie w każdym zakamarku, czy macie swoje miejsca wstydu?

Mam nadzieję, że nie okażę się jedyną osobą z bałaganem w domu.
Przesyłam Wam pozdrowienia i idę zmywać. 😁

Marysia

5 8 Głosy
Oceny
guest
6 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Odpowiedzi
Zobacz wszystkie komentarze
Paulina
10 miesięcy temu

Ja mam nie jedno miejsce wstydu 😂
Ile to razy odwracałam się na chwilę po zmywaniu, a tu zaraz pyk sterta kolejnych garów do zmycia! Jak w bajce… Tyle, że w bajce dostałabym może worek ze złotem zamiast brudnych naczyń. 😂

Klasyfikacja w punkt! Myślę, że wejdzie do obiegu. 😁

Urszula
Urszula
10 miesięcy temu

Szczerze mówiąc ja akurat zmywać nie tyle lubię, co nie sprawia mi to większego trudu 😀 Gary z Twojej trzeciej kategorii niezwłocznie namaczam by szorowania było mniej i jaka satysfakcja jak uda się tą przypaloną owsiankę wymyć z garnka niczym w reklamie płyny do mycia naczyń 😀 Nienawidzę natomiast… prasować! I tego po prostu nie robię, juhuuu, niech wszyscy wiedzą 😛
Miejscem wstydu nazwałabym u mnie wspomniane krzesło, na którym nierzadko odkładam jakieś ciuchy, które powinny powędrować do szafy. A no i jeszcze lustra czy też duże okna balkonowe… ciągle „wypalcowane” przez małe zwinne rączki dwulatki – nie walczę z tym, poddałam się, za firanką nie widać 😀
Jejku, a co z wiecznie pełnym koszem na pranie? Upiorę ciemne, to już w kolejce czeka jasne, kolorowe, pościel czy ręczniki 🙁 Suszarka, która zajmuje u mnie pół mieszkania, ratuuuuuunkuuuu! Ach, życie, życie jest nowelą… 😛

PS Gdyby jakimś cudem czytał to mój szanowny Mąż, to muszę tutaj dopisać wyrazy uznania, bo on się pasjonuje sprzątaniem (odkurzaniem), odnajduje się w tym, więc się dobrze uzupełniamy 😀

Paulina
10 miesięcy temu
Odpowiedz  Urszula

Dobry mąż to podstawa! A jeszcze pasjonat sprzątania??!! 😳 Ze świecą takiego szukać!! ❤️

Łączę się z Tobą w bólu odnośnie suszarek, które u mnie zawsze zajmują cały jeden pokój 😭 życie w bloku…

Murky
Murky
10 miesięcy temu

Kto by pomyślał, że można napisać poemat o garach 😁 szacunek!

6
0
Chcemy wiedzieć co o tym sądzisz, zostaw komentarz.x