Przerwa

Pamiętacie jak pisałam o #bezpresji? O tym, że wszystko w swoim czasie, że tylko Wy wiecie co dla Was dobre? Dalej podtrzymuję swoją wizję tego tematu. I dodaję do niego jeszcze większe dbanie o siebie, fizycznie i psychicznie.

Przez jakiś czas było mnie znacznie mniej na blogu, w naszych social mediach. W tym czasie wszystko ogarniała Paulina (uwielbiam ją za to i normalnie jedno prosseczko to za mało ❤️) Musiałam na chwilę usunąć się w cień, pobyć ze swoimi myślami, przeanalizować, co jest dla mnie ważne. Wydaje mi się, że każdy z nas potrzebuje czasem takiego zatrzymania. W moim życiu dzieje się wiele. I w pewnym momencie zrobiło się zbyt intensywnie. Za dużo problemów, obowiązków jak na jedną małą głowę.

Wiecie co w tym wszystkim najbardziej mnie przeraziło? Że ja nie umiem prosić o pomoc, nie umiem też mówić o swoich uczuciach. Zawsze myślałam, że jestem w to dobra, jednak nie. Nie chcę zdradzać wszystkich moich życiowych rozterek, bo to nie czas, ani miejsce. Ale byłam na takim zakręcie w swoim życiu, że nawet prośba o naleśniki na kolację wyprowadzała mnie z równowagi. Zorientowałam się, że coś jest nie tak, jak usiadłam któregoś dnia na podłodze w pokoju, spojrzałam w lustro i stwierdziłam, że nie lubię samej siebie. Zderzenie się z tą myślą było paskudne. Wiadomo, jako nastolatki nie przepadamy za sowim wyglądem, jakąś cechą charakteru – to raczej norma. Ale ja myślałam o sobie tak w stu procentach, że nie lubię nic. NIC! Na głowie praca- jedna, druga – dom, dzieci, które wiecznie chorują i jak nie gluty, to inne przygody. I po prostu skończył się mój bak energii (a paliwo teraz drogie 😁).

Poprosiłam Paulinę o czas, oczywiście zgodziła się bez słowa sprzeciwu. Potrzebowałam pobyć sama. Robiłam w tym czasie tylko to, co musiałam. A w mojej głowie kłębiło się milion myśli. Musiałam poukładać sobie wiele tematów, niestety niezbyt łatwych. Musiałam podjąć dużo decyzji. Dać sobie i innym szansę. Czy coś z tego wyjdzie? Nie wiem. Czas pokaże. Jedyne czego jestem pewna, to to, że nawet na siebie samego nie możemy w pełni liczyć, bo jesteśmy tylko ludźmi i popełniamy błędy. Wiem też, że bardzo chcę dojść do zgody z moją wewnętrzną Marysią. I ufam, że kiedyś mi się to uda.

A teraz zapewniam, że wracam. Będę starał się być, pisać, rozśmieszać i przeżywać razem z Wami! Mam nadzieję, że nawzajem damy sobie siłę i motywację.

P. S. Wiem, że ten tekst może czytać mój Tata. Nie martw się. Wszystko jest ok. Daję radę, bo ktoś nauczył mnie jak być silną!

Marysia

5 2 Głosy
Oceny
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Odpowiedzi
Zobacz wszystkie komentarze
Paulina
7 miesięcy temu

Witaj Kochana ponownie 😁

1
0
Chcemy wiedzieć co o tym sądzisz, zostaw komentarz.x