Weekendowe SPA

Niestety w ciągu tygodnia mam bardzo mało czasu dla siebie, aby porządnie zająć się pielęgnacją cery i wykonać jakieś zabiegi upiększające. 😊 Zawsze lubiłam śledzić nowinki dotyczące urody, ale nie zawsze wdrażałam je w życie. Czasem z lenistwa, a czasem po prostu bałam się ryzykować. 😁 Jednak odkąd przekroczyłam trzecie dziesięciolecie mojego jestestwa, postanowiłam wprowadzić do swojej rutyny zabiegi, które chociaż pozornie zatrzymają starzenie. 😁 Staram się wygospodarować jeden wieczór w tygodniu tylko dla mnie. Zazwyczaj jest to sobota lub niedziela. Zamykam się wtedy w łazience i udaję, że mnie nie ma! To czas TYLKO dla MNIE!!!
Ekspertem w dziedzinie urody nie jestem, ale czytam, słucham, oglądam i wypracowałam sobie system pielęgnacyjny, który u mnie działa. Nie oznacza to jednak, że zadziała i u Was. Moja skóra twarzy jest mieszana, zimą z tendencją do przesuszania, latem do przetłuszczania. Standard! Kosmetyki pojawiające się w tym wpisie korzystnie działają na moją cerę i mogę je z czystym sumieniem polecić.

OK. Zacznijmy. Moje weekendowe „SPA” to głównie pielęgnacja skóry twarzy. Jedyne, co robię po całości, to peeling i balsam (czasem). Planuję rozpocząć przygodę z bańką chińska, ale na to jeszcze poczekajmy. 😁

Chwila dla siebie

Cały proces zaczynam oczywiście od demakijażu, oczyszczania twarzy. Jakiś czas temu przekonałam się do dwuetapowego demakijażu i trzymam się go. Na samym początku używam olejku, później delikatnego żelu do mycia twarzy. Przy drugim etapie towarzyszy mi szczoteczka soniczna. Co prawda nie widzę jakiś super efektów związanych z jej używaniem, ale lubię masaż buzi. 😁

Jak już skóra jest czyściutka przechodzę do najciekawszego elementu mojej pielęgnacji, a jest nim peeling kawitacyjny. Zawsze byłam przekonana, że to zabieg, który można wykonać tylko u kosmetologa. A tu psikus, robię w domu! Peeling kawitacyjny wykorzystuje ultradźwięki, które prowadzą do rozbicia i usunięcia martwych komórek naskórka. Zabieg jest łagodny i może być wykonywany na wszystkich rodzajach skóry, niezależnie od pory roku. Kawitacja doskonale przygotowuje skórę do wchłaniania substancji aktywnych zawartych w kosmetykach, wygładza i oczyszcza. W zależności od tego, w jakiej kondycji jest moja buzia i czy posiada wielu nieprzyjaciół wykonuję również peeling kwasowy. Moim ulubionym produktem jest The Ordinary AHA/BHA. Kawitację staram się wykonywać co dwa-trzy tygodnie.

Ostatnim etapem moich urodowych działań jest wklepanie serum z witaminą C, kremu nawilżającego oraz kremu pod oczy. Ach, no i oczywiście przed tymi kosmetykami spryskuję skórę tonikiem lub hydrolatem. W zależności od potrzeb, stosuję również maseczki. Najczęściej są to produkty nawilżające. Lubię jak moja skóra jest mięciutka i „napita”. 😉

Jak już wcześniej wspomniałam, nie jestem urodowym ekspertem i w mojej pielęgnacji pewnie wiele trzeba zmienić. Cały czas się uczę i może kiedyś będę mistrzem! To, co wiem na pewno, to to, że każdy musi znaleźć produkty idealne dla siebie. Obecnie wśród moich ulubieńców znajdują się trzy firmy. The Ordinary, CeraVe oraz Miya. Śmiało mogę Wam polecić ich produkty. 

Dajcie koniecznie znać, co mogę robić lepiej lub jakich produktów brakuje w mojej pielęgnacji. Poniżej znajdziecie listę wszystkich kosmetyków, które znajdują się w mojej obecnej rutynie. Jeżeli chcielibyście recenzję któregoś z nich, czekam na komentarze. 

Bądźmy wiecznie piękne i młode! 😁

*Link do filmiku o pielęgnacji macie klikając tutaj.

Marysia

5 5 Głosy
Oceny
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Odpowiedzi
Zobacz wszystkie komentarze
Murky
Murky
9 miesięcy temu

Super. Pielęgnacja wieloetapowa to podstawa. CeraVe nie znam, ale może się kiedyś skuszę 🙂

1
0
Chcemy wiedzieć co o tym sądzisz, zostaw komentarz.x