Zanzibar - nasza podróż

Za każdym razem, gdy wybieramy się na wakacje poza granicę naszego kraju mówmy sobie:

To będą nasze najlepsze wakacje!

I za każdym razem są. 🙈 Życzę każdemu, żeby choć raz w życiu wybrał się na epickie wakacje, tam gdzie ma ochotę. Ja uwielbiam podróżować. Kiedyś zanim skończyłam 19 lat byłam jedynie jeden raz nad polskim morzem, na wakacjach. Tak to spędzałam je np. u prababci na wsi pod Kielcami. I nie zrozumcie mnie źle, to były wspaniałe czasy (picie świeżego mleka, jeszcze cieplutkiego 😍), ale już minęły. Mam swoje własne środki, które mogę przeznaczyć na wycieczki i tak robię. Chcę zobaczyć cały świat. Nie mając dzieci jest mi na pewno troszkę łatwiej realizować ten plan. Do sedna!

Wylot i przelot

Wycieczkę kupiliśmy za pośrednictwem biura podróży TUI. Już kilka razy z nimi byliśmy i było git. Niestety przed sytuację na świecie zmieniły się zasady podróżowania i musieliśmy lecieć czarterem, a nie jak kiedyś się latało na Zanzibar – Dreamlinerem. Powiem Wam, że jeśli ktoś proponuje Wam długi lot czarterowy to mówcie od razu nie! Ani to wygodne, ani przyjemne. 🙈 To było straszne. 11 godzin spędzonych w ciasnym samolocie. Nigdy więcej.

Po 4h lotu mieliśmy międzylądowanie w Hurghadzie, bez wysiadania z samolotu. 🙈 A potem dalej. Gdyby nie fakt, że tak bardzo chciałam zobaczyć wyspę to uciekłabym. 😅

Wylądowaliśmy w nocy. Po 20. Na Zanzibarze jest już wtedy bardzo ciemno. Wydanie wizy trwa wieki. Polecam mieć wodę, bo jest mega gorąco i nastawić się na długie czekanie. Każdy z pasażerów jest oddzielnie traktowany. I każdemu trzeba zrobić zdjęcie do wizy. Koszt to 50 USD. Wizę można zrobić online, ale jest drożej.

Hotel

Naszym hotelem był Reef & Beach Resort. Fajna miejscówka. Nie było tam bezpośredniej plaży, ale podczas odpływu piasku było pod dostatkiem. Poniżej macie nasz widok z balkonu. Za palmami rozciągał się ocean. Przepiękna lazurowa woda i biały piasek tworzyły rajski klimat. 

Jedzenie w resorcie było okej. Jak na warunki panujące na wyspie to było w czym wybierać. Owoce morza, owoce, warzywa, ryż i ziemniaki. Nie podawano wieprzowiny, ale była wołowina i kurczak. Dużo kurczaka 😁

Ludzie

Wszyscy byli dla nas bardzo mili. Nie było żadnej nieprzyjemnej sytuacji. Warto nauczyć się kilku słów w języku suahili, bo na wioskach z angielskim jest ciężko. Jak oglądaliście „Króla Lwa” to zwrot „Hakuna matata” macie już opanowany 😁 W tłumaczeniu oznacza to, że nie ma problemu. 

Dobry zwrot to też „Pole pole” – powoli, powoli. Tak życie płynie na Zanzibarze. Powoli. Nie ma co się spieszyć. Zdążysz. ❤️

Sprzedawcy, ale to wszyscy będą chcieli napiwki. Taka kultura. Za wszystko i wszędzie. Warto mieć jakieś drobniaki, aby im dać coś. Oczywiście jak nie chcecie to wystarczy powiedzieć i raczej dadzą Wam spokój. Raz mieliśmy taką sytuację, że Pan znalazł nam parking i chciał za to tipa. Potem zaprowadził nas do restauracji i za to też wziął napiwek. 😅

Na farmie przypraw z naszymi przewodnikami.

Jedzenie

Mieliśmy wykupione All-inslusive. Nie przeszkadzało nam to jednak w smakowaniu lokalnych dań. Podlinkuję Wam tu miejsca gdzie jedliśmy i było zawsze przepysznie. Choć w dwóch miejscach nie byliśmy przekonani, bo nie wyglądały za specjalnie. Jedzenie jednak wynagradzało wystrój.

  1. Lukmaan – miła obsługa, jedzenie w formie karty lub stołówki. Przepyszne, świeże potrawy i dużo owoców morza.
  2. Garden Bob – nie tylko restauracja, bo właściciel załatwił nam też możliwość popływania z rybkami. ❤️
  3. The Rock – najbardziej znana miejscówka na Zanzibarze. Można by rzec, że było „na bogato”. Jedzenie pyszne, ale cenowo wychodzi drogo.

Zwiedzanie

Tydzień to za mało. Zanzibar można zwiedzać i zwiedzać. Ja osobiście chciałabym się tam wybrać jeszcze raz. Polecam Wam też zorganizowanie się z biurem wycieczek. Będąc jeszcze w Polsce można zabookować sobie kilka dni z przewodnikiem. Robienie tego na własną rękę nie wychodzi taniej. Zwłaszcza przez te tipy 🙈 My robiliśmy to sami i powiem Wam, że dziś już bym się nie zgodziła na zwiedzanie na własną rękę.

Widzieliśmy dużo rzeczy. Był snorekling, zwiedzanie Parku Narodowego Jozani, farma przypraw. Coś tam zawsze do roboty było. 😁 Dajcie znać czy jesteście ciekawi naszych opinii na ten temat.

Poniżej wstawię Wam małą galerię. ❤️

5 1 Głosuj
Oceny
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Odpowiedzi
Zobacz wszystkie komentarze
Murky
Murky
6 miesięcy temu

Piękne fotki! ❤️

1
0
Chcemy wiedzieć co o tym sądzisz, zostaw komentarz.x